poniedziałek, 27 listopada 2017

No border, no nation , Portugal, 2016








No border , no nation
Przypadkowo napotkane hasło na murze może wydawać się na początku naiwne, nieco głupie, proste i nierealne. Ale to tylko pozory. Pod hasłami nawołującymi do otwarcie granic nie kryje się tylko pusta wydmuszka. Pod tą  powłoką kryje się coś więcej: Utopia. W związku z tym musimy zadać sobie pytanie: po co są utopie? Jaki one mają cel? Co mogą dać człowiekowi? Utopia nawiązuje zawsze do tego czego nie ma, ale mogło by być – i do czego ludzie w jakimś sensie powinni dążyć. W tym sensie hasło żadnych granic przywołuje najwyższą ideę rozumienia wolności, jako podstawowego prawa człowieka do samostanowienia. Idea ta częściowo może być realizowana, co zresztą się dzieje, ale tylko w niewielkim stopniu, biorąc pod uwagę cały glob. Co nie znaczy jednak, ze mamy przestać do niej dążyć. O jej realizację zabiegać. Nawet jeśli w związku z tym pojawią się problemy. W dobie kryzysu uchodźczego hasła no border nie jest bynajmniej(!) populizmem.( Takie głosy daje się  słyszeć i to po "lewej" stronie !)   
Jest odwagą. 
Chciałabym, by tak wyglądał populizm. Nie u nas na pewno, nie w Polsce Kaczyńskiego. W Polsce Kaczyńskiego pluje się na otwartość. A wyborczym populizmem staje się hasło Polska dla Polaków
 ( i Ukraińców ewentualnie jak przeproszą ) . Umowy z UE zostały zerwane. (Rząd Kopacz tuż przed wyborami zaklepał liczbę 7 tys. uchodźców, których zgodziliśmy się przyjąć, a wiec dogadał się UE . Oczywiście rząd Kaczyńskiego natychmiast po objęciu władzy wycofał się z tych porozumień i to był pierwszy poważny konflikt  na linii UE – Polska).
A więc pamiętajmy o tym, że hasło no border, no nation nie jest wyborczym populizmem, a śladem utopii w naszym życiu, śladem którym powinniśmy podążać i starać się ułożyć świat tak, by jak najwięcej ludzi mogło  swobodnie realizować ideę wolności i wyboru. 


piątek, 18 sierpnia 2017


                                         Chyba jeszcze bez tytułu, 2017, olej,akryl, papier na płótnie